poniedziałek, 24 września 2012

plath; mad girl's love song

I dreamed that you bewitched me into bed
And sung me moon-struck, kissed me quite insane.
(I think I made you up inside my head.)

to behold the wandering moon


Sweet bird, that shunn'st the noise of folly,
Most musical, most melancholy!
Thee, chauntress, oft the woods among
I woo, to hear thy even-song;
And, missing thee, I walk unseen
On the dry smooth-shaven green,
To behold the wandering moon,
Riding near her highest noon,
Like one that had been led astray
Through the heaven's wide pathless way,
And oft, as if her head she bowed,
Stooping through a fleecy cloud.

środa, 11 lipca 2012

sen


sábato

Ale teraz zjawia się twoja postać: jesteś, między morzem i mną. Moje oczy spotykają się z twoimi oczyma. Jesteś spokojny i jakby smutny, patrzysz na mnie, jakbyś błagał o pomoc.
Ernesto Sábato, Tunel

czwartek, 7 czerwca 2012

colette

Pewnego dnia wciągnę w nozdrza zapach minionych miłości i z zachwytem wspomnę wielkie niepokoje, walki, święta, samotności... Gorzki kwiecień, jego gorączkowe podmuchy, pszczoły przylepione do lepkich, brunatnych pączków, zapach kwitnących drzew morelowych, sama wiosna padnie przede mną na kolana, taka, jak wtargnęła w moje życie, roztańczona, we łzach, bezsensowna, podrapana o własne kolce.
Colette, Narodziny dnia 

sobota, 24 marca 2012

kapela

I nadzwyczaj szybko się okazało, że nie łączy nas wcale tyle rzeczy, ile wydawałoby się, że nas łączy, zważywszy na spędzany razem czas.
Co tylko jest dowodem na arbitralność wszelkich związków.
I na idiotyczną siłę miłości.
Która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z nami.
A polega jedynie na umiejętności wmówienia sobie uczuć do kogoś innego.
Kiedy tak naprawdę kochamy tylko siebie. 
I tylko siebie możemy do czegokolwiek przekonać. 
Bo zawsze jesteśmy sami.
A jednocześnie być sami nie potrafimy, więc powierzamy się innym ludziom.
 Jaś Kapela, Janusz Hrystus

sobota, 17 marca 2012

{the face that fills the hole}

idziemy ulicą trzymając się za ręce; wiatr targa twoje włosy i przeczesujesz je niedbale palcami; liście spadają z drzew czerwone jak moje usta, powietrze smakuje mroźnie, zimowo, i otulasz się szczelniej płaszczem; gdy zapalasz papierosa, dym owija się wokół ciebie jak chmura, a gdy go wydychasz usta wyginają się w krzywym uśmiechu, rzucasz go całemu światu niczym wyzwanie; całujesz mnie w kącik ust i powtarzasz niekończące się zapewnienia, że zawsze zawsze zawsze


/ ale jeszcze nie teraz

  { four years and i still cry sometimes 
first love never dies}


piątek, 9 marca 2012

// shine a little light

 
 

 don't wrestle with the night

 

 don't think about the future now.

 
 
 

I know it's gotta stop, love, but I don't know how.

piątek, 3 lutego 2012

+ une femme est une femme (1961)

 
 
 
 
 
"Pourquoi c'est les femmes qui souffrent ?"
 "Parce que c'est elles qui font souffrir."

{seks w wielkim mieście}

Robaczki smutkulękusamotności biegają po moim ciele i w środku, gryzą, rozrywają, wbijają się głęboko; głupie pomysły i głupia imaginacja, naiwność, myślenie rzeczy nie do myślenia, noszenie nadziei pod podszewką płaszcza, a potem na dłoni, a potem ona leci leci z wiatrem i znika we wszechświecie nie zostawiając po sobie śladu.

Nareszcie czuję, że nadszedł ten moment, że jestem gotowa na zmianę; mogę wyjść ze swojego zachowawczego ciała i zabarykadowanego umysłu i zrobić krok do przodu. Rozwój. Pasja. Coś dobrego dla świata.
Poznać ludzi o tych samych poglądach, o tym samym podejściu do życia, o tej samej percepcji rzeczywistości. Może wreszcie wreszcie spotkam kogoś kto nie rozstrzela mojego serca
(albo chociaż trochę z tym poczeka).



{this is what makes us girls}

poniedziałek, 30 stycznia 2012

{gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę}

Ta jedna chwila bezzasadnej radości, kiedy nic nie idzie źle; kiedy suma dobra przewyższa sumę zła (=szczęście, jak pisał Kant); kiedy uśmiechasz się bez powodu i dostajesz uśmiech w zamian.
Przemierzam w myślach drogi przyszłości, analizuję możliwe zakręty, wyboje, postoje; zmieniam pogodę, zmieniam współpasażerów, jadę sama; wysiadam, staję na skraju urwiska i patrzę w dół;
zaraz wracam, jadę dalej, dalejdalej aż do przyszłości tak dalekiej, że tonie w chmurach;
jest pastelowa, dzisiaj;


{nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę}

sobota, 21 stycznia 2012

{nie polubię cię, twej koszuli pstrości}

Jest tyle rodzajów smutku. Ten, który wypełnia ci płuca jak dym z papierosa, rozciąga je, utrudnia wdech i wydech; ten, który dławi cię w gardle, i z którym poradzi sobie tylko czekolada; jest smutek milczenia i smutek miłości; miłości nieodwzajemnionej i niechcianej, miłości szczęśliwej i nieszczęśliwej, miłości istniejącej i nieistniejącej; smutek radości tak wielkiej, że wydaje się być substancją stałą w twojej duszy; smutek samotności; smutek odrzucenia; smutek zapomnienia;
mój smutek (stary znajomy), doświadczenia czegoś, co zawsze się wydarza i łudzenia się, że może jednak tym razem nie

rojek

Pójdziemy ze sobą powoli obok, do końca wszystkiego, żeby zacząć na nowo. Bez słowa i snu, w zachwycie nocą, a bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością. Będziemy tam nago biegali po łąkach, okryją nas drzewa, gdy zajdą wszystkie słońca. I czując cię obok opowiem o wszystkim; jak często się boję i czuję się nikim.
W deszczu maleńkich, żółtych kwiatów

niedziela, 8 stycznia 2012

flaubert

Pragnęła może zwierzyć się komuś z tego wszystkiego, ale jak wypowiedzieć ten nieokreślony smutek, zmienny jak rozpływające się obłoki, nieuchwytny jak wiatr? Brakowało jej słów, okazji i śmiałości.
Gustave Flaubert; Pani Bovary